Ale właściwie

Ostatnio zdumiewa mnie jedna rzecz. Jest to wynik spotkania z dwoma osobami. Osoby te piszą. Zaskoczona jestem tym, dlaczego ja nie piszę. Przecież mogłabym. U. jest fanką mojego pisania. Tylko tak jakoś nie piszę. Nieskromnie czuję kołyszący rytm mojej wściekłej, jasnej narracji. Gdybym tylko nie zagapiła się na nikogo innego, dysponawałabym stylem. Łatwo udziela mi się czyjaś poza, ale przecież w głębi duszy kryje się ta płynna, potoczysta linia. Wiem o tym.
 
Problem polega na tym, że mi się nie chce. Mogłabym, ale jestem zbyt leniwa, żeby zacząć. To tak, jak inni mają z bieganiem. Ja biegam. Ale powinnam też pisać. Może pierwsza napisana rzecz* uruchomiłaby tę maszynę-lawinę, która potem trudno byłoby zatrzymać.
 
Czas spróbować, zmusić się do wysiłku.

* No dobrze, nie byłaby to pierwsza rzecz. Ale kiedyś zanotowałam w raptularzu, że muszę się dokopać do tych starych pokładów, do mnie samej sprzed czasów wielkiej diaspory osobowości, bo wtedy byłam lepsza, bardziej zwarta i bardziej krystaliczna. Świeższa.

0 myśli na “Ale właściwie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *