Strona główna » Blog » Złamanie kości promieniowej – moja historia

Złamanie kości promieniowej – moja historia

To będzie luźny wpis, bez dużej liczby zdjęć (na szczęście!) dla tych z Was, którzy są zainteresowani szczegółami mojego leczenia i rehabilitacji złamania dalszej nasady kości promieniowej, czyli potocznie mówiąc – złamanego nadgarstka.

W poście opiszę moje własne doświadczenia, które są bardzo indywidualne: na moje losy po złamaniu wpłynęły repozycja kości na SORze, sposób leczenia, decyzje konkretnych lekarzy, mój wiek i stan zdrowia, choroby współistniejące. W trakcie czterech miesięcy przeprowadziłam sporo rozmów z Wami o Waszych przypadkach złamań i każdy był inny. Wpis zostawiam na pamiątkę własnych bojów oraz jako rodzaj pocieszenia dla tych, którzy może zajrzą tutaj po swoim wypadku i będą ciekawi, co czeka ich dalej.

Nie jestem lekarzem, nie mam wykształcenia medycznego, opisuję kroki i decyzje podjęte na własną lub moich lekarzy odpowiedzialność i tego wpisu nie można traktować jako porady medycznej!

No i zawsze chciałam coś zatytułować: „Moja historia” 😀

Któraś godzina czekania na SOR…
…i nareszcie w gipsie.

Dzień wypadku

Jest piątkowy poranek 27 maja, od paru dni już leje. Po godzinie szkolenia wykonujemy bardzo proste zjazdy w łatwym, niemal płaskim terenie, a instruktorzy korygują naszą pozycję na rowerze. Mamy do przejechania tylko jeden korzeń, powoli, by poprawiać ułożenie łokci na kierownicy czy stóp na pedałach. Pada cały czas. Wykonałam już kilka najazdów, kiedy przednie albo tylne koło (może nawet oba) uślizguje mi na tym przeklętym korzeniu. Wyhamowuję, próbuję łapać równowagę, ale bez skutku.

Lecę do przodu, odruchowo wyciągam przed siebie ręce i wyraźnie czuję, jak kości przesuwają się w prawym nadgarstku (wydaje mi się, że ze słyszalnym chrzęstem). Bez bólu, ból dopiero nadejdzie za parę minut. Przez dosłownie ułamek sekundy widzę swoją zdeformowaną rękę, dłoń wyrasta jakby z innego miejsca, niż zazwyczaj, i błyskawicznie chowam ją w rękawie kurtki. Podchodzę szybko do instruktora i mówię, że mamy problem. W momencie, kiedy kość się łamała, wiedziałam już: „Game over”.

Maciek ukrył mi rękę w temblaku i pojechaliśmy na SOR. Nie widziałam jej już później, bo kiedy po 4 godzinach od wypadku badał mnie lekarz, odwracałam głowę kwicząc, że nie mogę patrzeć, bo zwymiotuję. Lekarze na widok interesującego złamania zaczęli biegać po oddziale i niedługo później leżałam już na wysokim metalowym stole. Dwoje pielęgniarzy przytrzymywało mnie, żebym się nie szarpała, a ortopeda, uprzednio wbiwszy mi w kość wielką igłę z zastrzykiem znieczulającym, jednym ruchem nastawił dwa sąsiadujące odłamy mojej kości promieniowej.

Pielęgniarka odezwała się ze zdumieniem: „Nawet pani nie drgnęła”. Roześmiałam się, bo nareszcie moja ręka straciła ten ohydny kształt i mogłam odetchnąć z ulgą. Ale to był dopiero początek!

Rentgen po wypadku

Po wypadku – operować czy nie operować

Diagnoza: wielodłamowe złamanie kości promieniowej z przemieszczeniem, zamknięte, bez rozcięcia skóry. Na SORze wykonano dwa zdjęcia RTG – przed nastawieniem i po nastawieniu, celem sprawdzenia, jak ułożyły się odłamy. Ortopeda z SORu ostrzegł mnie, że takie złamania nadają się do operacji i do 10 dni mój lekarz na miejscu, w domu, musi podjąć decyzję, czy operować.

Zagipsowano mnie w szynę, dzięki czemu pewna część ręki była tylko owinięta bandażem, a nie otoczona gipsową, twardą powłoką. To ważne, bo ręka puchnie, a nie można doprowadzić do zaniku krążenia. Gips początkowo sięgał aż pod pachę, by ograniczyć ruchy rotacyjne przedramienia, czyli skręcanie dłoni na boki.

W moim przypadku ból po nastawieniu kości nie był już taki duży, na lekach przeciwbólowych byłam tylko przez 4 dni, bo niestety okazały się za silne dla żołądka i zwyczajnie bolał mnie brzuch. Dłoń wystająca z gipsu puchła i zmieniała kolory, ale zgodnie z planem.

Pierwsze chwile w domu
Pozycja, w której spędziłam prawie 3 tygodnie 🙂

Ważne: już na SORze nakazano mi ruszać cały czas palcami tej dłoni. Na szczęście w moim przypadku nie doszło do uszkodzenia żadnych nerwów, wszystkie palce się ruszały. Najbardziej na uszkodzenia nerwów był narażony kciuk.

Po powrocie do domu zaczęłam szukać ortopedy w ramach opieki NFZ – okazało się to nie takie łatwe, a kontrola musiała się zmieścić w 10 dniach od wypadku. I w 10., ostatnim możliwym dniu od wypadku pojawiłam się w końcu u ortopedy, który… powiedział, że nie ma pojęcia, czy to należy operować, czy nie!

Podjęto decyzję o przeczekaniu kolejnego tygodnia, co dawałoby już 17 dni od złamania. Problem polegał na tym, że złamanie było dość skomplikowane, ale jednocześnie świetnie nastawione na SORze. Poważne złamania z przemieszczeniem kości, takie jak moje, lepiej unieruchomić operacyjnie: śrubami lub płytkami. Zabieg należy wykonać do 2-3 tygodni po wypadku, zanim zaczną się procesy zrostu kości. Ale to już operacja z przecięciem powłok skórnych i tkanek, a potem jeszcze drugi zabieg związany z wyjęciem płytek czy śrub. Lekarze się wahali.

Ostatecznie 17 dni od wypadku ordynator szpitala podjął decyzję o nieoperowaniu mojego złamania, porównawszy kilka zdjęć RTG. Ręka została w gipsie, tak jak była. Wtedy jeszcze nikt nie był pewien, czy to dobra decyzja, na podstawie zdjęć lekarze oceniali, że mogę stracić 20-30% poprzedniego zakresu ruchu nadgarstka, co było dla mnie bardzo dużym ryzykiem!

Ogólnie wygląda to mniej więcej tak:

Zalety operacji:

  • poprawne nastawienie i unieruchomienie odłamów kości,
  • brak konieczności noszenia gipsu,
  • prawdopodobnie krótszy czas rehabilitacji kończyny (co ważne, jeśli np. jesteś sportowcem lub trzeba szybciej wrócić do pracy).

Wady operacji:

  • jak każdy zabieg chirurgiczny wiąże się z ryzykiem powikłań,
  • konieczność wyjęcia śrub/płytek po pewnym czasie,
  • konieczność pielęgnacji blizny, która potem sama w sobie może jakoś ograniczać ruchomość.

Jak widzicie, sytuacja nie jest jednoznaczna. Ostatecznie dziś, pięć miesięcy po wypadku i rehabilitacji, kiedy odzyskałam mniej więcej 95% dawnego zakresu ruchu (mała różnica między nadgarstkami jednak jest), mogę powiedzieć, że cieszę się, że operacji nie było. Wtedy jednak był to dla mnie bardzo stresujący czas i martwiłam się, czy podjęto dobrą decyzję.

Pierwsze tygodnie w gipsie

Oczywiście od początku byłam na zwolnieniu i siedziałam w domu. Najpierw martwiłam się, jak w ogóle poradzę sobie z mieszkaniem sama bez sprawnej dominującej ręki. Dobrym pomysłem było zamówienie obiadów z dowozem, bo krojenie warzyw nie wchodziło w grę. Martwiłam się o moje bardzo długie włosy, więc przez pierwsze trzy tygodnie warkocze plotła mi mama.

Ważne było, by dbać o prawidłowe krążenie krwi w złamanej ręce – zresztą sygnalizowała ona bólem i pulsowaniem. Ważne było, by kończona była uniesiona nieco powyżej serca: ułatwiał to skrócony temblak marki Pani Teresa oraz spanie z dużą ilością poduszek, na których opierałam gips.

Czesanie tych włosów lewą ręką było wyzwaniem
Lista zadań napisana lewą ręką

Po trzech tygodniach gips skrócono do łokcia, uwalniając staw łokciowy. To ważny krok, bo łokieć nie był uszkodzony, a unieruchomienie na długi czas szkodzi stawom. Rzeczywiście – po 3 tygodniach spędzonych w zgięciu, łokieć nie prostował się do końca i do tego bolał. Powoli przez tydzień rozciągałam go, doprowadzając do pierwotnego zakresu.

Cały czas pamiętałam o ruszaniu palcami w gipsie. Po uwolnieniu łokcia miałam większy zakres ruchu prawej ręki, ale wciąż musiałam pamiętać, by nie rotować (skręcać) przedramienia, by nie naruszyć ułożenia zrastającej się kości promieniowej.

Ponieważ kości nie były złączone płytkami lub śrubami, niezwykle ważne było, by nie przesunęły się w gipsie. Nie ćwiczyłam więc nic poza niewielkim, porannym rozciąganiem nóg i bioder. Spacerować zaczęłam po skróceniu gipsu, bo z tym sięgającym aż po pachę było mi za gorąco i niewygodnie.

Mogłam nareszcie zapleść warkocz!
Na tym zdjęciu dobrze widać ustawienie dłoni w gipsie – pod pewnym kątem w stosunku do przedramienia

Po zdjęciu unieruchomienia

Przez pierwsze pięć tygodni co tydzień wykonywano zdjęcie RTG, aby obserwować, czy kość się nie przesuwa. Przesunęła się lekko w stosunku do idealnego nastawienia na SORze, ale lekarze uznawali to za bezpieczny jeszcze zakres. Po 4,5 tygodniach gips rozcięto, a rękę włożono mi delikatnie do ortezy obejmującej kciuk, nadgarstek i pół przedramienia. Miałam jej nie zdejmować jeszcze przez 1,5 tygodnia. W sklepie medycznym nie chciało wierzyć, że potrzebuję ortezy w dziecięcym rozmiarze!

Po 6 tygodniach mogłam nareszcie zacząć zdejmować ortezę w domu, a przede wszystkim umyć tą przeklętą rękę! Po zdjęciu gipsu ręka była jeszcze opuchnięta, nieco bezkształtna, bez widocznych żył i ścięgien. Dłoń była jak przyrośnięta do przedramienia, nie ruszała się w żadnej płaszczyźnie – tylko palcami mogłam ruszać. Dodatkowo, skóra w miejscu unieruchomienia była łuszcząca się i nadwrażliwa. Stosowałam na nią maść z wit. A oraz krem Alantan.

Orteza była dużo krótsza, lżejasza i przewiewna
Zdjęcie nie jest piękne, ale z problemami skórnymi borykam się do dziś (listopad)

Tak jak wcześniej ważne było ruszanie palcami i łokciem, tak po zdjęciu unieruchomienia trzeba było zachęcać rękę do ruchu, choć oczywiście bez obciążąnia. Granicą był ból – jeśli boli, przestać. Na początek świetną rehabilitacją są drobne prace manualne: zwijanie materiałów, przekładanie przedmiotów. Rękę angażowałam do codziennego życia. Na początku nie mogłam podnieść szklanki z wodą, ale powolutku wracała siła. Zakres ruchu nieco wolniej – w tym pomagała rehabilitacja.

Rehabilitacja

Skierowanie na rehabilitację w mojej prywatnej opiece medycznej dostałam po 3 tygodniach od wypadku i od razu wyznaczyłam termin, bo ciężko dostać się na zabiegi. Rehabilitacji na NFZ niestety nie doczekałam – w sierpniu 2022 proponowano mi termin na sierpień 2023 🙂

Ważne było, by szybko zacząć ćwiczenia i zabiegi. Zaczęłam je w 7 tygodniu od złamania, otrzymawszy zielone światło od lekarza. Na początku największą różnicę przynosiła terapia manualna, czyli specjalny masaż wykonywany przez rehabilitanta połączony z mobilizacją stawu nadgarstkowego. Oprócz tego miałam zabiegi: laser zwykły i laser wysokoenergetyczny, pole magnetyczne, krioterapię, radioterapię, pinoterapię, ultradźwięki (nie wszystko na raz, zazwyczaj 2-3 na jednej sesji). Na spotkania chodziłam mniej więcej 2 razy w tygodniu.

Ręka jeszcze opuchnięta

Rehabilitanci pokazywali mi również ćwiczenia do wykonywania w domu, które sumiennie prowadziłam 2 razy dziennie. Niektóre były z ciężarkami 0,5 kg-1 kg, by wzmocnić siłę nadgarstka, a także uławić powrót do zakresu poprzez obciążenie. Kupiłam też zestaw piłeczek i gumek do ćwiczeń dłoni, wykorzystałam głównie piłeczki.

Nadgarstek stosunkowo szybko odzyskiwał siłę (po 3 tygodniach podnosiłam już 1,5 l butelkę wody), wolniej wracał zakres zgięcia. Nie podpierałam się tą ręką ani nie dźwigałam ciężkich przedmiotów. W ostatnim tygodniu sierpnia (3 miesiące od wypadku) zaczęłam chodzić na basen, gdzie oprócz spokojnego pływania stosowałam bicze wodne i bąbelki z jacuzzi. Gdybym miała wannę, ćwiczyłabym też tę rękę w wannie pod wodą, bo woda świetnie wpływa na rozluźnienie mięśni.

W domu nie nosiłam ortezy od 7 lipca, długo nosiłam ją poza domem, żeby chronić rękę przed niespodziewanym urazem. Okazało się jednak, że orteza sprzyja pogorszeniu stanu skóry, którego nie mogłam ustabilizować od początku lipca, więc w końcu ten aspekt zmotywował mnie do odzwyczajenia się od niej.

Oprócz alergii skórnej miałam też problem z powolnym zrostem kości. Od sierpnia zażywałam lek wspomagający odbudowę kości, dedykowany przy osteoporozie lub niegojących się złamaniach. Dbałam też o dużą podaż wapnia w diecie (skyry i mleko bez laktozy), suplementację witaminy D oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych, które pomagają w redukcji obrzęków i stanów zapalnych. Przyczyn zbyt wolnego zrostu kościu może być wiele: palenie papierosów, niedobory wapnia w diecie, wiek. W moim przypadku podejrzewam, że na zrost miała przede wszystkim wpływ choroba Hashimoto i wynikająca z niej niedoczynność tarczycy.

W domu spędziłam jeszcze cały wrzesień. Lekarz chciał mi jeszcze dać zwolnienie, ale 27 września postanowiłam już wracać do pracy, bo ręka zdecydowanie pozwalała na pracę biurową. Do pełnych sześciu miesięcy od wypadku (listopad) nie mogę uprawiać mocno obciążających sportów, gdyż jeszcze pół kości jest w kluczowym momencie odbudowy.

Ile trwało leczenie złamania, a ile może trwać?

Pisząc te słowa, nie mam jeszcze ręki zrośniętej w stu procentach, ale taki pełen efekt może pojawić się nawet dopiero po roku. W miejscu złamania na zawsze pozostanie już blizna kostna.

Odzyskałam około 95% ruchomości nadgarstka. Zgięcie dłoniowe (w dół) jest u mnie nieco lepsze, niż grzbietowe, które sprawiało więcej trudności w rehabilitacji. Szybciej i do pełnego zakresu wróciła rotacja dłoni (na boki). Nadgarstek jest około 1 cm szerszy niż przed wypadkiem.

Po około miesiącu od zdjęcia gipsu ręka wyglądała już normalnie, pracowałam tylko nad wzmocnieniem siły i zakresów, co było żmudnym i powolnym procesem.

Podsumowując:

  • spędziłam 6 tygodni w unieruchomieniu, w tym 4,5 tygodnia gips, 1,5 tygodnia orteza;
  • rehabilitację zaczęłam możliwe jak najszybciej – 7 tygodni od złamania;
  • na zwolnieniu spędziłam 4 miesiące – może byłoby krócej, gdyby nie zbyt powolny zrost kości jak na mój wiek;
  • w moim przypadku muszę się wstrzymać z obciążaniem ręki do 6 miesięcy od wypadku.

Przeciętnie zwolnienie w przypadku dobrze gojącego się złamania nadgarstka trwa 3 miesiące, a może trwać do 6 miesięcy. Niestety w przypadku problemów ze zrostem lub ustawieniem kości, czas leczenia może być dłuższy niż pół roku. W przypadku leczenia operacyjnego, można wcześniej zacząć rehabilitację ze względu na brak gipsu i całość może się zamknąć w około 2 miesiące.

Bardzo dbałam o ochronę ręki przed naruszeniem, nie kombinowałam, nie uprawiałam sportów, by w maksymalny sposób ograniczyć ryzyko przemieszczenia się odłamów. Nie jestem sportowcem i nie musiałam szybko wracać na ring 😉 Dodatkowo w trakcie wypadku odłamał mi się wyrostek rylcowaty kości łokciowej i niestety już nie przyrósł – obecnie w ciele mam o 1 kość więcej, niż przeciętny człowiek! Lewitujący wyrostek nie sprawia żadnych problemów.

Oderwany już na stałe wyrostek rylcowaty kości łokciowej – nie czuję tego 🙂

Co dalej?

Powyżej opisałam krok po kroku mój przebieg leczenia i rehabilitacji – Twój może być inny. Jest duża szansa na to, że złamanie nadgarstka nie będzie tak skomplikowane, a zrost kości o wiele sprawniejszy niż mój. Sama przyjęłam strategię „nie szkodzić” i po prostu przez 4 miesiące odpoczywałam. Wiem, że miałam szczęście, mogąc sobie pozwolić na tak długą nieobecność w pracy.

Ponieważ zbliża się zima i sezon rowerowy naturalnie zapada w sen zimowy, nie przejmuję się zbytnio ograniczeniem. W zimie skupiam się co roku na ćwiczeniach BodyArt i jodze, w góry chodzę pieszo. Mam nadzieję dalej pływać kilka razy w tygodniu, bo to świetny i bezpieczny trening. Kilka razy wyszłam na rower na 2 godziny, by przyzwyczajać nadgarstek z powrotem do kierownicy. To wielka frajda i z pewnością przy dobrej pogodzie będę odwiedzać las, ale na razie nie ryzykuję kolejnego upadku.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie w komentarzach – postaram się odpowiedzieć, jak to było u mnie. Tylko pamiętajcie, że lekarzem nie jestem!

28 myśli na “Złamanie kości promieniowej – moja historia”

  1. Bardzo interesujący wpis. 22.02.2023 r Doszło u mnie do takiej samej sytuacji. Jestem teraz 5 dni po złamaniu takim jak Pani. W poniedziałek czeka Mnie operacja w Klinice Leksrze Chirurdzy mowia ze jestem za młoda zeby tego nie Operowac konieczna wiec jest Operacja. Boję się teraz strasznie chyba nawet bardziej niż przed przeczytaniem Pani wpisu . Ale myślę że Lekarze wiedza najlepiej jeżeli konieczność jest taka ,tak trzeba przez to przejść jak by raz jeszcze .

    1. Pięć dni po złamaniu właściwie marzyłam o operacji – jeśli mogę tak napisać. Nie jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że decyzja o nieoperowaniu mojego złamania była dość brawurowa i ryzykowna ze strony lekarzy, złamania z przemieszczeniem raczej się operuje. Wszystko zależy od konkretnego złamania, odłamków kości i wyników repozycji (nastawienia po złamaniu). Operacja to znacznie skrócony czas rehabilitacji! Też ufałabym lekarzom, którzy oceniają całość dostępnych o pacjencie informacji. Trzymam kciuki za jak najszybszy powrót do sprawności! Początkowe dni po złamaniu są trudne, nerwowe, jest strach – to normalne, ale organizm potrafi się fantastycznie regenerować. Wszystkiego dobrego 🙂

    2. Ja też złamanie kości promieniowej nadgarstka 1.maj 23r ręka operowana zespolenie płytką tytanową i 6 śrub reh.dużo po miesiącu lekka reh.potem wirówka laser pole mag
      krioterapia terapia manualna i indywidualna 30 zabiegów każda leczenie skończone po 7 mies.Ręka jest nie w 100 proc.sprawna Długo puchła bolała i nadal boli Teraz walczę z blizną muszę korzystać z pomocy osób drugich Miłego dnia

      1. Hej Tesa jestem również po operacji kości promieniowej ponad miesiąc już będzie , mieszkam w angli i po operacji kazali mi pracować ręką w domu bez żadnej rehabilitacji ???? i opieki pooperacyjnej! Jestem zdana na siebie robię co mogę ale bardzo boję się czy wszystko robię dobrze nic nie wiem czy mogę dźwigać nadgarstek i kciuk mam w najgorszym stanie , mam w głowie taki obraz że jak coś podniosę ciężkiego z ręką coś się stanie napisz coś więcej o sobie jakie ćwiczenia robiłaś w domu od kiedy można dźwigać bo tego boję się najbardziej

  2. Witam.
    Jestem po pidpbnym urazie, gips był 6 tyg. a 20 lutego został zdjęty. Zakres i siła mięśni wraca powoli, ale mam dużą bokesność i sztywność stawów palców i całej dłoni. Była dość ściśnięta w gipsie. Czy Panią też bolały stawy palców i jeśli tak, to jak długo?
    Pozdrawiam Monika

    1. Cześć Monika, cieszę się, że przynajmniej gips już za Tobą 🙂 Nie miałam problemów z palcami, bo były poza gipsem i od razu na SORze dostałam poradę, by przez okres unieruchomienia nadgarstka poruszać palcami. Na pewno każdy taki dyskomfort warto przedyskutować z fizjoterapeutą (jeśli nie na NFZ, to chociaż na jednej płatnej wizycie). Celem rehabilitacji jest powrót sprawności, a im wcześniej zareaguje się na nieprawidłowości, tym lepiej! Pozdrowienia i powodzenia w rehabilitacji – mam nadzieję, że problem uda się rozpracować.

    2. Witam ponownie, dziękuję za komentarz. Mija już prawie pół roczek, jak tam Pani zmagania z formą? U mnie jest bardzo duży postęp ruchowy i zakresowy, choć mam poranną sztywność i drętwienie palców i paliczków i mam objawy zespołu cieśni nadgarstka. To pokłosie bardzo ciasnego gipsu i uciśniętego nerwu pośrodkowego i promieniowego. Po ćwiczeniach rozciągających jest poprawa i ręka nadaje się do użytku, wciąż jest lekko opuchnięta i cieplejsza. Moje złamanie było wielodłamowe i przezstawowe, lekarze i rehabilitanci twierdzą, że unerwienie regeneruje się najdłużej i wszystko z czasem minie. Pozdrawiam. Monika

  3. Cześć, u mnie 19 lutego 2023 r.złamanie nasady dalszej kości promieniowej lewej ręki nastawionej na wyciągu. Tęsknię za rowerem bez którego normalnie na codzień się nie ruszam. Jutro idę na zdjęcie gipsu. Mam nadzieję na szybką rehabiltację (wizyta u lekarza rehabiltacji 29 marca).
    To moje pierwsze złamanie, mam nadzieję, że ostatnie?.

  4. Cześć Olga. U mnie podobna historia ale dopiero się zaczęła… 10 kwietnia 2023 upadłam ma dłoń i okazało się że w wyniku upadku doszło do złamania nadgarstka, nasady kości promieniowej i łokciowej.Założono łuskę gipsową do przedramienia z konczyną w pozycji zgiętej. Palce spuchnięte a cała kończyna górna boli przez całą noc i dzień…. Dziś(13.04.) ortopeda zadecyduje co dalej….

    1. Identyczne złamanie na sorze w legnicy pięknie nastawiony nadgarstek zagipsowzno do łokcia i skierowanie do szpitala było to w czwartek wieczorem a w piątek z samego rana na oddziale ordynator zdecydował die poczekać 2 tygodnie z decyzją o operacji na moją prośbę bo w sobotę rano jechałam na wczasy do swinoujscia kupę kasy zapłaciłam a była to oferta bezzwrotna po powrocie zaraz robiłam kontrolne zdjęcie nic się nie przesunęło ułożenie prawidłowe bo odpoczywałam i nic nie robiłam a w domu zawsze by się człowiek za jakąś robotę wziął teraz 17 sierpnia pozbyłam die gipsu zrost całkowity lekarz mówił że rączka ganc nówka a nam 70 latek teraz rechzbilitacja już nożyczkami mogę tnąc nożem jem prawa ręka .rechsbitacja na cito termin 26 01 2024 a za 400 stówki na drugi dzień dzięki panie ordynatorze że szpitala w legnicy za cudowna opiekę i wyrozumialosc

  5. Dzień dobry Olgo bardzo fajny napisałaś artykuł. Niestety i mi przydarzyło się to co tobie z tą różnicą że jest to złamanie z przemieszczeniem. Także po okresie 5 tygodni zdjęto mi gips i założono ortezę. Teraz ciągle puchną mi palce (a miało być lepiej) czuję ból i skurcze. Proszę powiedz czy luzowałaś sobie ortezę i czy nosiłaś ortezę w temblaku.
    Pozdrawiam Ania

    1. Witam też obecnie walczę z wyleczeniem złamania. Jednak u mnie było to złamanie otwarte na 1/3 wysokości kości łokciowej i promieniowej. Niestety nie obyło bez operacji i złączenia kości za pomocą płyt tytanowych. Po 4 tyg zdjęta szyna,w pn zaliczona 2 wizyta po 6 tyg niestety średnio udana. Niestety na chwilę obecną mam problem z zrostem kości (wiek 31lat). Od jutra zaczynam rehabilitację, liczę że jednak kości zaczną się zrastac i na tym się zakończy ta letnia przygoda.

  6. Pechowy upadek na rozkopany ulicy z psem☹️

    Witaj Logo.
    Ja też jestem po złamaniu nadgarstka z przemieszczeniem.
    Czekałam na zabieg nastawienia kości 12 godz w Wejherowie.w 13 godz.nastawili nadgarstek,zagipsowali i bylam w szoku po wybudzeniu całą ręką w górę gips a złamałam tylko nadgarstek ☹️
    Już po przewiezieniu mnie na ojom po zabiegu w uspaniu.
    Po 5 min leżenia
    Było mi nie dobrze w głowie mi się kręciło pielęgniarka pozwoliła mi usiąść było lepiej…
    Ale ból i drętwienie które czułam było nie miłe…nie czułam wogole ręki i palców
    Po 17 dniach bo były bóle rwące pod dołem ręki asz pod pachą.18 dnia wróciłam na SOR mówiłam lekarz zdecydowalzmienic gips na lekki czego teraz żałuję tak mi go zrobilze jak zdejmowali po ponad 6 tyg.wiadomo na NFZ nie ma terminów!!!ani na kontrolę po 7-10 dniach ani na zdjęcie gipsu też poszłam prywatnie jak Ty.
    Jestem 8 tyg.po zdjęciu gipsu ręką krzywa wogole nie ten wygląd ręki co miałam niby na zdjęciu jest wszystko ok.a nie mogę zginąć coś haczy jakąś kość w okolicy kciuka i palca wskazującego.kostka koło małego palca z Drugiej strony boli i jak ruszam nadgarstka rwie ściąga skórę!!!
    Lekarz twierdzi że jest ok.
    Wkoncu jestem powizycoe u bardzo nie miłej pani dr.rehabilitacki która tylko powiedziała to już za późno na rehabilitację!!!
    Czemu tak późno pani przychodzi???
    Nie wiem w jakim kraju pani dr.z redy z ul.olimpijskiej żyje jak wie że na NFZ nawet na Cito po urazie nie można się nigdzie dostać!!!!
    Zrobiłam prywatnie USG nadgarstka mamplyn w pochewce który wypycha ztosnieta kość pr.w Gdańsku mówi że ze zdjęcia jest ok.mnie dalej haczy nie mogę zgiąć ręki palce sztywnieją i puchną rano tragedia je uruchomić włącznie z nadgarstkiem ☹️
    Ja już nie mam.silbo nie mogę na drugą rękę cały barek mnie boli ☹️
    Może ktoś doradzi pomoże bo nie wiem co robić???
    Wpadam w depresję od marca w domu od złamania ani ubrać ani uczesać ….bo ręką nadal lewituje nie chce trafić tam gdzie chce tylko gdzie indziej ☹️

  7. Witam, mam bardzo zbliżony przypadek, złamane obydwie kości w nadgarstku?. Wszyscy mówili, że sport to zdrowie, niestety moja jazda na rolkach zakończyła się takim urazem. Po 6 tygodniach jestem po zdjęciu gipsu i mam ortezę. Niestety ruchomość stawów jest bardzo ograniczona, nie w lewo, nie w prawo, góra i dół też nie wchodzą w grę?. Zaczęłam prywatną rehabilitację, bo NFZ to odddległa bajka?‍♀️. Niestety ból podczas rehabilitacji jest niemiłosierny, ale wszystko trzeba przeżyć. Najgorzej martwi mnie, gdy biorę całą rękę na dół, jak podczas normalnego chodzenia, ona bardzo pulsuje, robi się sina?. Nie wiem czy to jest stan przejściowy, czy coś jest nie tak…..

    1. Warto o wszystko pytać rehabilitanta, oni widzieli już sporo przypadków i wiedzą, czy normalne, czy trzeba wrócić do lekarza. Sama zadawałam każde pytanie, jakie przyszło mi do głowy. Stan zapalny może się w tkankach jeszcze utrzymywać długo. Trzymam kciuki za udany powrót do zdrowia!

  8. też mam podobne złamanie, w trakcie leczenia. Trafiłam na SOR, nastawili kość promieniową, włożyli rękę w gips, jednak krótszy, przed łokieć. Może z powodu za krótkiego gipsu i tego że mieszkam sama i nie sposób było uniknąć lekkich ruchów przedramienia w samoobsłudze codziennej nastawiona kość niestety sie przesunęła i lekarz podczas kontroli podjął decyzje o operacji i wstawieniu płytki stabilizującej. Operacje miałam po 3 tygodniach od złamania, po operacji ręka w ortezie jeszcze na 3 tygodnie. Jutro zdejmą szwy. Palcami ruszam, nadgarstek totalnie nieruchomy, ale w szpitalu powiedziano mi że dopiero po tych 3 tygodniach od operacji i zdjęcia ortezy mogę zacząć go delikatnie uruchamiać. Przy okazji złamania było tez na pewno zwichnięcie – ręka trafiła na śliski kamień w strumyku przy upadku – zwichnięciem na SOR wcale się nie zajęli. Palcami ruszam, ale są spuchnięte, nadgarstek totalnie sztywny, nie wiem ile czasu zajmie mi doprowadzenie go do sprawności i czy załapię się na szybką rehabilitację z NFZ. Złamanie było przed podpisaniem umowy o pracę w nowym miejscu, więc leżę i kwiczę, nie zarabiam, zasiłku dla bezrobotnych nie mam, a rehabilitacja potrzebna bardzo w tej sytuacji i trzeba będzie pewnie prywatnie ją robić…

  9. Witam. 15 sierpnia miałam identyczne złamanie jak Ty, łącznie ze złamaniem wyrostka rylcowatego. I u mnie rownież skończyło się na leczeniu zachowawczym,z tym że szynę ramienną nosiłam przez 5 tygodni bez skracania. Dziś miałam zdjęty gips, RTG w porządku więc chyba będzie dobrze. Wszystko ogarnęłam na NFZ. 6 października mam wizytę w poradni rehabilitacyjnej. W każdym razie chciałam powiedzieć, że bardzo mi pomogło przeczytanie Twojej historii, szczególnie jak po tygodniu od złamania lekarz powiedział że nie ma pojęcia czy to operować, no i dzisiaj, bo dłoń taka przyrośnięta do przedramienia, a przynajmniej wiem, że tak może to wyglądać. Dziękuję i pozdrawiam

    1. Cieszę się, że chociaż ten wpis mógł Cię uspokoić! Od mojego złamania minęło półtora roku, w międzyczasie miałam pecha złamać tę kość drugi raz w innym miejscu, ale… pierwsze złamanie wygoiło się idealnie, co było widać na rentgenach przy drugim złamaniu 😉 Tak więc po 1,5 roku wciąż oceniam pozytywnie decyzję o nieoperowaniu tamtego złamania, a i drugie obyło sie bez operacji, znowu tylko gips. Dziś mimo niewielkiej różnicy w zakresie wygięcia nadgarstka ręka nie sprawia problemów, jeżdżę na rowerze, maluję obrazy i żyję zupełnie normalnie, więc teraz trzymam kciuki za Twoją rehabilitację. Pamiętaj o ćwiczeniach w domu i będzie dobrze 🙂 Pozdrowienia!

  10. Świetny artykuł, bardzo dziękuję szkosa, że tak późno trafiłam na Pani bloga. Przypadek identyczny, jakich wiele. Poślizg przed wejściem do metra CNK, wyrok bo prawa ręka uwięziona na 6 tygodni, standard, no i za 2,3 tygodnie decyzja czy będzie operacja. Ale, z innej beczki pytanie. Jak sobie radziłyście? Czy są jakieś urządzenia, które mogą pomóc w takiej sytuacji, np. w pracach domowych etc. Już dostaję kota, z siedzeniem w książce.. miałyście jakieś pomysły na siebie. A może razem coś wymyślimy? ?

    1. W przypadku opisywanej wyżej historii ze złamaniem z dużym przemieszczeniem i ryzykiem niestabilności – pierwsze 2-3 tygodnie przespałam, a później też nie robiłam wiele, bo za wszelką cenę chciałam uniknąć wtórnego przemieszczenia się w gipsie cudem nastawionej kości, bo tylko dobre nastawienie kości na SORze w Jeleniej Górze uratowało mnie przed operacją 🙂 Nie wiem, jak inni sobie radzili, ale osobiście poświęciłam ten czas na radykalny odpoczynek, bo miałam za sobą intensywny okres wyjazdów, pracy i zawirowań w życiu osobistym. Do dziś zmiany, które wprowadziłam w życiu po złamaniu, procentują – trochę więcej o tym znajdziesz we wpisie „Jak złamanie 3 rąk sprawiło, że odpieprzyłam się od siebie” 🙂

  11. U mnie złamanie nasady dalszej kości promieniowej doszło do niego na skutek upadku z wysokości
    W poradni zrobili zdjęcie i decyzja przesunięcie kości niewielkie wkładamy na 7 dni orteza i powtórne zdjęcie,zeby sprawdzić czy wszystko zostało na miejscu.
    Po tygodniu kontrolne rtg pokazuję,że nic się nie przesunęło,pojawia się zrost super ale jeszcze 3 tygodnie orteza i ponowna kontrol.
    Dzis pojawiam się na kontroli,( muszę dodac,że ręka odpuchla,ale boli,orteze w sumie nosiłam 4 tygodnie) ponownie rtg i co…lekarz mówi „ ręka się rozjechała”,konsultacje z ortopedą ,który stwierdza wygięcie i skrócenie kości ,no i jest już zrost.
    Diagnoza na dziś robimy TK i z wynikiem mam się pojawić już u ortopedy żeby ustalić termin operacji-dziś tylko dodał,że to jedyny ratunek,będzie to duża operacja,mają mi wkładać płytki po wszystkim rehabilitacja.
    W tym momencie jestem załamana i przerażona co będzie dalej

  12. Dziękuję Pani za opisanie swojej historii. 24.01.2024 doznałam złamania tego samego typu co Pani, tyle że w lewej ręce. Również zdecydowano, żeby nie operować ręki, a pozwolić jej się goić w gipsie. Po 4 tygodniach miałam mieć skrócenie gipsu do łokcia. Ostatecznie wczoraj ( w dniu kontroli po 4 tygodniach) zdjęto mi cały gips i założono ortezę. Cieszę się, że tak szybko i zarazem mam nadzieję że była to dobra decyzja. Od początku mojej przygody co jakiś czas czytam Pani historię i dzięki niej dodawałam sobie odwagi i nadziei, że te moje czarne scenariusze raczej się nie spełnią. Dziękuję serdecznie ❤️ to tylko historia, ale dla mnie niezwykle pomocna i pokrzepiająca????. Na razie po zdjęciu gipsu czuję ból w łokciu i w nadgarstku, ręka strasznie mnie swędzi i skóra zaczyna się łuszczyć. Boje się, co to będzie dalej, ale dzięki Pani wierzę, że może będzie całkiem dobrze…

    1. Przyznaję, że jestem zaskoczona, ile osób zagląda do tego wpisu i bardzo się cieszę, jeśli pomaga 🙂 Proces leczenia i rehabilitacji jest żmudny, dlatego często trudno opędzić się od obaw. Warto zaufać specjalistom, którzy mają porównanie do wielu różnych przypadków. Trzymam kciuki teraz za rehabilitację ręki!

  13. Bardzo ciekawy wpis ja mam podobne złamanie ( wielodłamowe złamanie śródstawowe kości promieniowej z oderwaniem PSU i dysocjacją łódeczkową 07.03.24 początek podobny nastawienie gips pod pachę po tygodniu konsultacja w klinice i zabieg 15.03 .2024( wstawienie płytki ) 6 tygodni pół gips. Od razu była rehabilitacja ergotherapia ,gimnastyka ( łokieć, ramie, palce )i czekam na koniec miesiąca na prześwietlenie i zobaczymy co dalej. Dlatego na bierząco man porównanie leczenia i terapii do tego porównanie służby zdrowia wypadek we Francji leczenie w Niemczech ( gdzie rzeczywiście z rehabilitacją jest dużo lepiej )

  14. Czytając komentarze widzę jakie szczęście miałem przy moim złamaniu, 22.01.2024 złamałem rękę w nadgarstku przy wyciskaniu sztangi na siłowni. Całe szczęście bez przemieszczenia więc obyło się bez nastawiania. Po miesiącu zdjęto mi gips i byłem przerażony jak bardzo mam ograniczoną ruchomość ręki, jednak miesiąc po zdjęciu gipsu, bez żadnych ćwiczeń, po prostu przy używaniu ręki do codziennych czynności sprawność była już na bardzo dobrym poziomie, więc zacząłem chodzić na basen. Po 2 tygodniach pływania ręka odzyskała 100% ruchomość, nie odczuwam żadnego bólu, więc po 3 miesiącach od złamania znowu trenuję na siłowni. Na razie po pierwszym tygodniu treningów nie odczuwam dyskomfortu nawet w trakcie ćwiczeni (poza psychicznym xd), a ręka szybko się wzmacnia i odzyskuje siłę. Podsumowując, widzę że na prawdę łagodnie przeszedłem swoje złamanie. Pozdrawiam wszystkich połamanych i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *