Sunday Smile
Mam omamy zapachowe. Pochylam się podnosząc coś z podłogi lub z oparcia krzesła i wpadam nosem w małą chmurę zapachu, który elektryzuje mnie jak zbliżająca się burza. To niemożliwe, żeby… Dowiedz się więcej »Sunday Smile
Mam omamy zapachowe. Pochylam się podnosząc coś z podłogi lub z oparcia krzesła i wpadam nosem w małą chmurę zapachu, który elektryzuje mnie jak zbliżająca się burza. To niemożliwe, żeby… Dowiedz się więcej »Sunday Smile
Gdyby tę twarz dało się zedrzeć jednym ruchem jak plaster. Szlag. Okropnie mi doskwiera fakt bycia BB. Bystrą brzydulą. I nawet pisząc to na prywatnym swoim blogu publicznym, aż skręca… Dowiedz się więcej »Not young, not beautiful
Cześć, mam na imię Olga i jestem anonimowym neurotykiem. Chodzę po biurze jak błędna i śmieję się do siebie, bo mnie rozpiera astralna energia zodiakalnych Baranów, a biuro jest ciemne… Dowiedz się więcej »Waitin’ all night
Jeśli znajdziecie bardziej żałosnego człowieka niż ja, ufunduję wam Nobla z dziedziny socjologii. Na przykład dziś. Siedzę przy biurku i kompulsywnie zżeram w dwadzieścia sekund tabliczkę czekolady Milka, opętana obłędnym… Dowiedz się więcej »6 weeks under
I was born with the wrong sign In the wrong house With the wrong ascendancy I took the wrong road That led to the wrong tendencies I was in the… Dowiedz się więcej »With the wrong ascendancy
Ideałem było dla mnie życie bezecne i podłe. Francoise Sagan W swoich snach zawsze jestem w drodze. Czasem jadę samochodem, rzadziej w siodle, ale zawsze w ruchu: biegnę spóźniona rozciągającą… Dowiedz się więcej »Przychodzisz do mnie z siekierą, to znaczy, że też nie jestem Ci obojętna
Słońce rozżarzone do śnieżności. Wiał niezmordowany wiatr, kołyszący mnie na boki, jakbym była łodzią. Zakręty unosiły mnie na grzbietach chybotliwe jak maszerujące równym, płynnym, tanecznym rytmem wielbłądy. Potem góra (I… Dowiedz się więcej »Over the Love
Jeden z kolegów w pracy woła na mnie: niebieska. Bóg widzi, że czerwień przelewa się we mnie jak ukrop. Wypuściłam się sama na wolność. Pode mną kilkanaście kilogramów żelastwa –… Dowiedz się więcej »Ach, boże
Nie będzie rolki w lutym. Mniej więcej około godziny szesnastej niebo zasnuwa morelowa, opalizująca mgła, a słońce jarzy się najczystszą, wrzącą czerwienią. Światło pada na odkryte włosy i płaszcze. Odwracam… Dowiedz się więcej »Silence
Tysiąc dwieście kilometrów w cztery dni. Wygięta w kabłąk przyciskam twarz do płaszcza, zamknięte powieki walcowane przez ciężkie uderzenia ostrego światła, łamanego czarnymi pasami latarni. Szyba, płynne pasmo drzew, szum… Dowiedz się więcej »In the end