Babia Góra Trails – trasy i miejscówka

Po dwóch wizytach w kompleksie ścieżek na Babia Góra Trails przyszedł już chyba czas na napisanie paru słów o trasach tej pięknej miejscówki. Udało mi się w miniony weekend przejechać brakujące odcinki oraz liznąć tras pod wyciągiem PKL Mosorny Groń, zatem bez przedłużania zapraszam do lektury.

Centrum ścieżek i wyciąg

Babia Góra Trails są zlokalizowane w Zawoi, nie na zboczach Babiej Góry jednak (w Babiogórskim Parku Narodowym obowiązuje zakaz jazdy rowerem), a w Masywie Mosornego Gronia. To wspólny projekt gmin polskich i słowackich, mający w założeniu utworzyć połączenie między trasami w kraju i za naszą południową granicą. Tras jest 14,5 km (+ 3 trasy pod wyciągiem) po stronie polskiej i choć nie wydaje się to dużo, to spokojnie starcza na dwa dni dobrej zabawy.

Wstęp na trasy jest darmowy. Dodatkowo świetną sprawą są darmowe toalety, prysznice i myjka dla rowerów, co się raczej rzadko zdarza w naszym pięknym kraju 😉 Przy starcie trasy podjazdowej i końcu odcinka Rydzowy znajdziecie obszerny parking, pumptrack (obecnie jeszcze zamknięty po zimie), a także sympatyczną burgerownię Obłędny Bycek.

Nie mam zdjęcia myjki i toalet, ale mam mapę ścieżek przy początku podjazdówki
Każda trasa jest oznaczona taką bramką

Jeśli planujecie korzystać głównie z wyciągu, auto możecie zostawić na parkingu pod wyciągiem. Dojazd rowerem po asfalcie między centrum ścieżek a wyciągiem to kilkanaście minut – biorąc pod uwagę, że trasy „Diablak” i „Wilcza Łapa” kończą się w okolicy wyciągu, to pewnie prędzej czy później tam się znajdziecie.

Trasy Babia Góra Trails

Odcinków tras jest 8, o różnym stopniu trudności i oznaczonych zwyczajowo kolorami. Od razu można powiedzieć, że są to trasy stosunkowo łatwe jak na trasy enduro, choć oczywiście z zastrzeżeniem, że poziom łatwości zależy od poziomu Waszych umiejętności. Porównując jednak z EnduroTrails czy z jeszcze trudniejszymi bikeparkami jak Kasina, trasy w Zawoi są naprawdę przyjemne.

Mój ulubiony fragment podjazdówki – „Mosornego” – przejazd przez gęsty bukowy las!
Pod koniec „Mosornego” wyłania się pięknie królowa Babia Góra

Trasy podjazdowe

Czekają na Was trzy odcinki podjazdowe kolejno o nazwach: „Pobłędny„, „Mosorny” i „Zimna Dziura„. Choć są wyróżnione nazwami, nie różnią się od siebie jakoś szczególnie i pewnie i tak będziecie jechać je jako całość. To trio to chyba wciąż mój ulubiony podjazd w znanych mi centrach ścieżek i wolę go od słynnego „Daglezjowego” w Bielsku, a nawet od Trasy E w Srebrnej Górze! Szczególnie pięknie prezentuje się właśnie wiosną, gdy buki wypuszczają młodziutkie listki, ale pewnie równie zachwycający jest pół roku później – gdy buki się zezłocą.

Po pierwszym odcinku „Pobłędny” dojedziecie do początku trasy „Rydzowy”, a po przejechaniu „Pobłędnego” i „Mosornego” staniecie na początku zjazdu „Wilcza Łapa”. Jednak polecam Wam pokonanie wszystkich trzech odcinków, łącznie z „Zimną Dziurą”, by dotrzeć do początku trasy „Sokolica”. Ostatni fragment przebiega niestety drogą leśną i jest dość stromy, ale spokojnie do wypchnięcia, a zapewniam Was, że warto.

Końcowy odcinek podjazdu drogą leśną można wypchnąć…
…lub podjechać.

Trasy zjazdowe

  • Rydzowy” – trasa zielona, dł. 1020 m, łatwa i przebiegająca właściwie po płaskim, ale wyprofilowana i oferująca możliwość pompowania, a nawet skakania. Na pewno bezpieczna dla dzieciaków i początkujących, kończy się blisko parkingu.
  • Sokolica” – trasa niebieska, dł. 4750 m, dla początkujących plus i średnio zaawansowanych, w górnej części nieco bardziej stroma, w dolnej bardziej kręta i wyposażona w stoliki i dropy. Przypomina bielskiego „Twistera”, ale choć od niego nieco krótsza, to jednak znajdziecie na niej więcej przeszkód udających naturalne, jak kamienie, głazy i troszeczkę korzeni. I właśnie dlatego wolę ją od „Twistera”! Do jej początku szybko dojedziecie też z górnej stacji wyciągu.
  • Wilcza Łapa” – trasa czerwona, dł. 900 m, dla średniozaawansowanych. Jest jednak łatwiejsza zdecydowanie niż np. bielski „Stary Zielony”, oznaczony tym samym kolorem. Nawierzchnia trasy jest w większości gładka, jest jednak bardziej stroma niż „Sokolica”. Kończy się nie w centrum ścieżek, ale pod wyciągiem PKL Mosorny Groń, więc weźcie to pod uwagę planując przejazdy.
  • Diablak” – trasa czarna, dł. 1700 m, dla zaawansowanych. Znowu jak w przypadku „Wilczej Łapy”, kolor oznacza raczej skalę trudności w kompleksie, bo trasa przypomina poziomem trudności zdecydowanie trasy czerwone. Sama się trochę jej obawiałam ze względu na błotne warunki, ale bez potrzeby – średniozaawansowany rajder poradzi sobie na niej bez problemu. Wyjątkiem są dwa dropy: jeden niewysoki, ale z nieco trudniejszym lądowaniem, a drugi to słynny drop Luisa – kawał odciętego pionowo głazu, ale z ułożonym lądowaniem. Jego wysokość i kanciastość jednak onieśmiela, chociaż ci, co go skoczyli, mówią, że jest w porządku 😉 To jednak już dla eskpertów. Trasa kończy się przy asfalcie między centrum ścieżek a wyciągiem, więc możecie zdecydować, gdzie się dalej udać.
Najdłuższa trasa typu flow – „Sokolica”
Słynny drop Luisa na „Diablaku”

Tabakowy – odmieniec w ekipie

Ostatnią trasę wyróżnię osobnym akapitem z kilku względów. Przede wszystkim znajduje się na przeciwległej grapie – Kolistym Groniu, zaczynając się w okolicy Hali Barankowej, do której musicie dojechać asfaltem o fantazyjnym nachyleniu (serio, mało jest tak stromych podjazdów!). Sam szlak ma 5200 metrów długości i naturalną nawierzchnię. Co go wyróżnia, to fakt, że jest dwukierunkowy – to budzi nieco wątpliwości co do bezpieczeństwa, gdy podjazd i zjazd odbywają się po tej samej trasie. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że nie jest tak popularny jak trasy na Mosornym Groniu, więc może nie należy się martwić. Jest dość męczący, choć rozsądnie poprowadzony zakrętami meandrującymi po zboczu. Warto jednak zdecydowanie podjąć trud – w górnej części „Tabakowy” jest szalenie widokowy, a przy skrzyżowaniu z czarnym szlakiem pieszym znajduje się cudowna hala z wiatą, pozwalającą na podziwianie masywu Królowej Beskidu – Babiej Góry. Wyjazd zajmuje od 50 min (rajder jak Konrad) do 90 min (rajder jak ja) samego pedałowania, ale warto sobie zarezerować więcej czasu na postój i podziwianie widoków.

Najpierw stromy asfalt, a potem, o zgrozo, PŁYTY Z DZIURAMI
Właściwy początek „Tabakowego”

Po dotarciu do końca ścieżki macie kilka możliwości. Dalej możecie zjechać na Słowację i trasy w masywie Mędralowej po ich stronie granicy, wypchać rower szlakiem na szczyt Mędralowej (ok. 20 min stromizny) i kontynuować wycieczkę szlakami pieszymi, lub po prostu zawrócić i wybrać zjazd tą samą drogą. „Tabakowy” na zjeździe wbrew pozorom pokazuje charakterek. Mimo, że nie wydaje się stromy, pozwala się rozpędzić, a naturalne przeszkody jak pniaki i korzenie nawet dość dobrze wybić. To nie jest tylko podjazdówka 🙂

Będąc pierwszy raz na Babia Góra Trails udało mi się sprawnie połączyć: wjazd podjazdówkami i zjazd „Sokolicą”, skok na „Tabakowy” i Mędralową ze zjazdem „Tabakowym”, a potem powrót na kolejny podjazd na początek „Sokolicy”, ale jeśli nie checie tak cisnąć, zaplanujcie „Tabakowego” osobno.

Piękna widokowa część „Tabakowego”
Zjazd „Tabakowym”

Trasy pod wyciągiem PKL Mosorny Groń

Pod wyciągiem znajdują się trzy przeplatające się, trudniejsze trasy o nazwach „Northshore” (niebieska), „Freeride” (czerwona) i „Enduro” (czarna). Plączą się po stoku narciarskim i są miejscami dość strome, a tym samym bardzo szybkie. Przejechaliśmy dwa razy „Freeride”, ale w deszczu strome bandy nie dawały najlepszego podparcia. Dodatkowo trasy typowo bikeparkowe to chyba nie mój klimat 😉 Na trasie „Enduro” znajduje się prawie dwumetrowej wysokości słynny drop, który przyciąga fanów mocnych wrażeń. Na niebieskim „Northshore”, jak sama nazwa wskazuje, znajdziecie northshory, czyli nachylone pod kątem drewniane kładki.

Na początek tras trzeba dojechać wyciągiem – sama kolejka zasługuje na pochwałę. Obsługa jest absolutnie przesympatyczna (znowu – to niestety nie jest częste w polskich bikeparkach i na wyciągach…), odbierze od Was rowery i je zawiesi, bo sami pojedziecie na osobnym krzesełku niż Wasz rower. Wszystko przebiega bardzo sprawnie. Dodatkowo nie ma problemu z podzieleniem karnetu na kilka osób, dzięki czemu nie będziecie musieli się martwić, czy wyjeździcie całą kwotę. Ceny:

  • pojedynczy wjazd – 18 zł
  • karnet 10 wjazdów (można się nim dzielić) – 95 zł
  • karnet dla rowerzysty na cały dzień (dowolna liczba wjazdów) – 95 zł.

Na miejscu działa również restauracja i toalety.

Na wyciągu znajdziecie… Quiz!
Trasy pod wyciągiem – tutaj „Freeride”

Czy warto?

Absolutnie warto! Szczególnie jeżeli jesteście z województw śląskiego czy małopolskiego, spokojnie możecie tu wpaść na jeden dzień. Zawoja to duża wieś oferująca masę miejsc noclegowych i restauracji, więc jest się gdzie zatrzymać – choć w okresie wakacyjnym potrafi być tłoczna, bo to popularna miejscowość wypoczynkowa. Jednak bliskość Babiej Góry, piękne okolice polskiej Orawy, czy otaczające Zawoję od południa Pasmo Jałowieckie warte są odwiedzenia i zatrzymania się na dłużej. Jeżeli szukacie nietrudnej miejscówki ze ścieżkami, warto tu wpaść!

Strona Babia Góra Trails

Strona PKL Mosorny Groń

Rzućcie okiem na film naszego kolegi z Koła Południa – Mieszka pokazujący zjazdy „Sokolicą”, „Rydzowym” i „Wilczą Łapą”!

Za stanowcze przekonanie mnie do zjazdu „Diablakiem” dziękuję Sibikowi 😀

Fot. Grzegorz
Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *