Disc’s not dead

Zawsze mówię o moim peryferyjnym krakowskim osiedlu, że mieszkam na krawędzi Dysku, jeden nieuważny krok i można spaść z krzykiem na grzbiety czterech słoni. Większość moich rozmówców łapie ten żart w mig. 
I oby zawsze tak było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *