Idzie duch

Duch świąt nadchodzi. Omijam telewizję i centra handlowe, więc ma on do mnie utrudniony dostęp, dłuższą drogę. Nie ma śniegu, skrzy się tylko czasem szron pod moimi butami, kiedy biegnę późnym wieczorem moją stałą trasą.

 
Ale chcę już świąt, to znaczy bezpiecznych rytuałów, chcę w końcu się najeść i choć na chwilę nie musieć się o siebie troszczyć – scedować to na kogoś innego.
 
 
Wytrzymam w takim stanie trzy dni, a potem wrócę tutaj znowu walczyć o przetrwanie. I spisać wszystkie noworoczne postanowienia!
 
 
Już od kilku dni szkicuję listę, dorzucam kolejne punkty, coraz śmielej. To będzie Rok Smoka, w którym – nareszcie – wszystko musi się udać. Stay tuned!
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *