Skórka ważniejsza od pestki

Ładna skórka – myślałam wściekle przewracając się z boku na bok zaraz o poranku. Nocą z zupełnie retro wypiekami na twarzy czytałam książkę, której sens rano wydawał mi się zbrodniczy. Była to książka o tym, że tylko potwornie piękne kobiety zasługują i dostają potwornie piękną miłość, a i są przy tym zdolne mimo swojego potwornego egoizmu do potwornych poświęceń. Całkowicie kłamliwa fabuła. W książce tej kobiety brzydkie, chore i bezbarwne cierpiały straszliwe upokorzenia dla miłości, bez miłości, gwałty, zdrady, poniżenia i bicie. A pięknej kobiecie świat padał do nóg, łącznie z autorką. Nie.
Napiszcie choć raz książkę o brzydkiej kobiecie, dla której ktoś oszalał.
Marszczę ze złością swoją klasycznie brzydką twarz. Moje nieregularne rysy są doskonałe w swej nieładności. Jestem brzydka i wyjątkowa jak dziwaczny ptak. Moja brzydota jest dla koneserów, dla znawców, dla smakoszy. Być po prostu piękną to nie jest sztuka, proszę państwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *