Rychlebskie Ścieżki 2021 – legenda i nowości

Kiedy wchodzisz w enduro, Rychlebskie Ścieżki w Černej Vodzie, zwane w skrócie Rychlebami, będą najprawdopodobniej pierwszą miejscówką, o której usłyszysz w tonie sentymentalnym i tęsknym. Obok takich kombajnów jak Endurotrails w Bielsku czy wielkich alpejskich bike parków to czeskie centrum ścieżek ma mocną pozycję i wiele osób bardzo wysoko je ceni. Dodatkowo, miejscówka ciągle się rozwija, więc nawet jeżeli odwiedziliście ją parę lat temu, warto wrócić i zobaczyć nowości.

Rychlebskie Ścieżki – dojazd i centrum ścieżek

Miejscówa znajduje się w Černej Vodzie, zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy z Polską – najbliższa miejscowość to Głuchołazy u stóp Gór Opawskich. Sama Černá Voda liczy zaledwie kilkuset mieszkańców, znajduje się tu kościół, kilka pensjonatów, knajp i tajemnicze, fascynujące ruiny zamku Kaltenstejn, których nie widzieliśmy i szalenie żałuję. Sami zobaczcie na Wikipedii!

Urokliwa restauracja i miejsce naszego noclegu jednocześnie

Z kolei 20 km dalej znajduje się Jesionik, niegdyś miasto dolnośląskie, położone na pograniczu Wielkiego Jesionika i Gór Złotych. Dołóżcie kolejne 20 km na południe i znajdziecie Pradziada (cz. Praděd, wys. 1491 m), niezwykle charakterystyczny najwyższy szczyt pasma Wielkiego Jesionika oraz całych Sudetów Wschodnich. Na jego szczycie znajduje się wieża telewizyjna o futurystycznej, rakietowej formie. Razem z obserwatorium na Śnieżce w Sudetach Zachodnich i hotelem na Ještědzie koło Libereca stanowi trio dziwnych zwieńczeń szczytów górskich, które na pewno rozpalą serca wszystkich miłośników futurystycznej i brutalistycznej architektury. Jeśli do nich należycie lub jeszcze nie wiecie, że należycie, rzućcie okiem na ten artykuł (mnie rozpala!). Po polskiej stronie Sudetów Wschodnich najwyższy jest Śnieżnik, całkiem niedaleko od Černej Vody.

Sama miejscowość, choć maleńka, świetnie wykorzystuje swój potencjał i bardzo sprzyja rowerzystom. W centrum znajdziecie restaurację Hospoda u Kaštánka, cukiernię i dwa bary – jeden nazywa się Trailhouse i w oczywisty sposób kusi bikerów. Jeśli obawiacie się, że to mało, to spokojnie – sama centrum ścieżek zaspokoi wszystkie Wasze potrzeby.

Baza ścieżek znajduje się kilkaset metrów od centrum miejscowości, u stóp grzbietu, na którym rozpleciono sieć samych tras. Kiedy pojawiłam się tam w sobotę w południe, zaskoczył mnie tłum i gwar, zupełnie różny od atmosfery kameralnego Trutnova. Ale to wcale nie jest wada!

Zdjęcie ze strony Rychlebskie Ścieżki

Na miejscu znajduje się spora przestrzeń z parkingiem, ławkami i przede wszystkim dużym polem namiotowym i miejscem do zatrzymywania się kamperami. Serce bazy stanowi parterowy budynek, w którym znajdziecie restaurację, sklep z ubraniami i akcesoriami oraz gadżetami Rychlebskich Ścieżek, serwis i wypożyczalnię rowerów. W środku są także zadbane toalety i prysznice – za 3 minuty odświeżenia zapłacicie 40 koron, ale jesteście tego warci. Jedzenie w stołówce jest dostępne z bemarów, ale dzięki temu nie czeka się na nie długo, chyba że koledzy z teamu zrobią sztuczny tłum, jak na zdjęciu. Będzie Was też kusić lada z ciastami, a oprócz tego tradycyjnie napoje zimne, gorące i różnego rodzaju trunki. Jak wypiliśmy już całą Kofolę, to doiliśmy z kufli rozkoszną Malinkę. Na zewnątrz przy umywalni możecie za darmo nabrać pitną wodę do bidonów.

Pro tip – po południu w tłumny weekend do jedzenia już niewiele zostaje.
Vitejte!
Znajdź wilczaka czechosłowackiego.
Po prawej pumptrack i skillpark, po lewej kamping

Co wyróżnia to miejsce na tle innych, jest… zakaz wjazdu elektryków. Serio, nie jestem złośliwa. To arbitralna decyzja twórców ścieżek i należy ją uszanować. Na stronie internetowej można przeczytać artykuł z tłumaczeniem, dlaczego zdecydowali się na taki krok (w skrócie: elektryki niszczą mocniej ścieżki). Opaska miesięczna, którą należy przyczepić w widocznym miejscu na rowerze, kosztuje 100 kc i kupicie ją w sklepiku. Cennik pola namiotowego i parkingu znajdziecie tutaj.

Szanujemy.

Oranżada malinowa.

Ważne jest też, że na ścieżkach obowiązuje zakaz jazdy po zmroku. Sprawdźcie na stronie, do której „czynne” są trasy w miesiącu, w którym się wybieracie – najdłużej można jeździć w czerwcu i lipcu, do 20:00.

Oprócz Rychlebskich Ścieżek właściwych znajdziecie też w okolicy opcję level soft – Lipowskie Ścieżki (Lipovské stezky), sąsiedni kompleks z niebieskimi trasami, polecany dzieciom. Oczywiście Konrad koniecznie chciał mnie tam wysłać i mieć spokój, ale złośliwie pojechałam za nim na Velrybę i Superflowa i bawiłam się wyśmienicie. Same Lipowskie Ścieżki też zwiedziłabym bez poczucia obciachu, ale brakło już na nie czasu – a na pewno sporo czasu potrzebujecie na trasy główne.

Mapa ścieżek ze strony Rychlebskie Ścieżki

Rychlebskie Ścieżki – trasy

Już na stronie kompleksu przeczytacie, że rychlebskie trasy są przeznaczone dla doświadczonych rowerzystów górskich i jest to prawda. Myślę, że Wasz poziom szybko zweryfikuje… podjazd, który mimo naprawdę dobrego ukształtowania już sam w sobie zawiera bardzo dużo technicznych sekcji. Za to zjazdy są sycącę, a ścieżki ułożone tak sprytnie, że łatwo połączyć kilka różnych tras w jeden zjazd. A potem korbić od nowa!

Początek podjazdu na trasy
Podjazd Dr Wiessner Trail

Podjazd:

  • Dr Wiessner Trail (ok. 5 km, 450 m w górę) – nazwa odnosi się właściwie do środkowego fragmentu podjazdu, w formie zbudowanej trasy o bardzo zróżnicowanym podłożu. Oprócz tego na początku i na końcu będziecie się poruszać po drogach leśnych i szutrowych, ale to nie znaczy, że nie jest na nich stromo 🙂 Ogółem wjazd można podzielić na trzy partie: pierwsza drogami istniejącymi do początku ścieżki Dr Wiessner, kończąca się paskudnie stromym szutrem; druga, czyli Dr Wiessner Trail, wiodąca wzdłuż strumienia do źródełka z pamiątkowym głazem Dr Wiessner Weg; i trzecia, początkowo wiodąca jeszcze kawałek zbudowanymi mostkami i trailem, a potem przemieniająca się znowu w szutry, na szczęście te już całkiem płaskie. Całość to zależnie od łydki 45-70 minut, by dotrzeć na sam koniec podjazdu, czyli na start trasy Superflow. Na szczęście nie musicie za każdym razem jechać aż tam – wcześniej możecie odbić na trasy Tajemny, Naučna Stezka czy Wales.
  • Biskupský – kiedyś był ścieżką zjazdową, po wybudowaniu Naučnej stał się podjazdem. Niezbyt stromy, ale dość nierówny ze względu na liczne korzenie i kamyczki, nie jest jednak tak techniczny jak Dr Wiessner Trail. Szybki transfer z Wieloryba (Velryby) na Przeklętego (Prokletego) i Superflowa.
I asfalcik
I trailiczek

Trasa różowa – jedyna w swoim rodzaju:

  • Superflow (ok. 10 km) – tak, naprawdę jest oznaczony na różowo! Ponoć to najfajniejszy flow trail w tej części Europy, ale niech Was nie zwiedzie ta nazwa: Superflow oferuje flow z elementami technicznych przeszkadzajek. Z pewnością ogólnie jest najgładszy ze wszystkich tras w kompleksie, łącznie z podjazdami, ale ma również niewielkie rockgardeny i dropy. Jest bardzo długi – razem z podjazdem Dr Wiessner Trail to wycieczka na 18 km i nawet 3 godziny (nam schodziło koło 2, ale nie warto się spieszyć). Dzieli się aż na 8 sekcji przecinanych drogami leśnymi i pozwalającymi na przerwę bez ryzyka zatrzymywania się gdzieś na trasie zjazdowej. Sekcje różnią się charakterem: pierwsza uraczy Was jeszcze podjazdem, zanim pobuja na gładkich zakrętach, hopach i rollerach, druga jest najeżona większą ilością kamieni, trzecia i czwarta znowu pozwala się pobujać. Dwie końcowe sekcje są już w miarę spokojne, nawet z odrobiną podjazdu i służą także jako powrót z czarnej trasy Jastrząb. Jeśli chodzi o poziom trudności, to nie jest stromo, ale łatwo nabrać prędkości, a przeszkody są trudniejsze niż hopki na Twisterze w Bielsku – bardziej przywodzi mi na myśl czerwoną Sahairę z Endurotrails lub szczyrkowską Hip Hopę Flow.
Dr Wiessner Trail
Jeszcze Dr Wiessner
Wjazd na Superflow

Trasy czerwone:

  • Tajemny (ok. 2 km) – jedyna trasa czerwona, na jaką zajrzałam i żałuję koszmarnie, o czym za chwilę. I to chcąc nie chcąc dwa razy! Trawersuje zbocze z niewielkim stosunkowo spadkiem wysokości, po średniej wielkości kamieniach, rockgardenach i w niewielkim stopniu ścieżce leśnej. Niech Was nie zmyli brak nachylenia i dużych przeszkód – Tajemny jest cholernie techniczny i przede wszystkim wysiłkowy. Korbienie i utrzymywanie równowagi bez prędkości to niezła szkoła! W nagrodę ładny widok na przecince i dojazd na naprawdę świetną czarną trasę Jastrząb.
    Na Tajemnego możecie wjechać z Dr Wiessner Trail w mniej więcej 2/3 podjazdu, to na nim znajduje się też wjazd na ekspercką sekcję Wielbłąd (Velbloud). To również na Tajemnego wjedziecie z Wieloryba i nim dojedziecie do skrzyżowania z Jastrzębiem i Marmurowym.
  • Mramorový (Marmurowy), Hupcok i Sjezdy (Zjazdy – chyba) – trzy czerwone trasy pod rząd, pozwalające na płynny zjazd do początku podjazdu. Nie dotarłam tam z braku czasu, zamiłowania do Jastrzębia i nienawiści do Tajemnego, ale chłopaki i tak uznali, że to nic specjalnego, więc nie żałowałam.
Wjazd na Tajemnego
Widokowe miejsce na Tajemnym
Jedyna rzecz, jaka mi się podobała w Tajemnym, to takie omszałe głazy. Kropka.
Wjazd na Jastrzębia

Trasy czarne, czyli crème de la crème:

  • Naučná Stezka (Ścieżka Dydaktyczna) – ok. 0,7 km – nowsza realizacja, wjazd z ostatniej części podjazdu, z drogi leśnej. To ścieżka zdrowia ułożona z dużych głazów, która być może onieśmiela na oko, ale według mnie jest całkiem płynna i jechało mi się świetnie, mimo mojego średniego skilla. Na końcu świetna sekcja ze zjazdem po wielkim kamieniu i mostkiem, pod którym przebiega łatwiejszy objazd tej przeszkody. Ale nie jest trudna i warto spróbować!
  • Velryba (Wieloryb) – ok. 0,7 km – wjazd z Naučnej. Najbardziej chyba legendarna z tras, z wielkim głazem nieco przypominającym wielorybka (takiego chyba bardziej z kreskówki 🙂 ) na końcu, a po drodze jeszcze conajmniej dwa spore kamienne walenie. Podobno niegdyś ten kamień-wieloryb onieśmielał rajderów, mnie się wydał zupełnie łatwy, chociaż jego nieco omszała fizjonomia wzbudziła moje podejrzenia, że te odczucia przy wilgotnej pogodzie mogłyby być odmienne… Niemniej jednak: must-ride!
  • Obelix – krótka trudna sekcja dostępna z leśnej ścieżki w okolicy Wieloryba.
  • Wales (chyba Walia) – niestety była zamknięta w czasie naszego pobytu. Zajrzyjcie do 1Enduro, który opisuje to, czego ja nie widziałam (wpis ma już parę lat, ale trasy istnieją sobie dalej).
  • Prokletý (Przeklęty) – wielkie głazy, przebiega przez widokowe miejsce wysoko pod szczytem zbocza. Dojeżdża do Jastrzębia. Po polsku jakoś naturalnie czyta się to słowo jako coś w liczbie mnogiej, więc formy „prokletów” i „prokletami” łatwo usłyszeć. 😀
  • Jastrząb (Jestřáb) – ok 2 km – otwarta w tym roku genialna trasa! Ma dwie twarze: dość trudną i cholernie trudną. Jastrząb urzekł mnie zadbaniem o średniozaawansowanych rajderów – są porządne i ciekawe objazdy trudnych sekcji, na których i tak się nie nudziłam i nie miałam poczucia, że jestem nie na miejscu. W wersji trudnej jest naprawdę spektularny – znajdziecie tutaj mnóstwo wąskich kładek (tzw. skinny, skinnies), northshorów i gigantycznych głazów do dropienia. Sekcje z wąską i długą kładką przez bagno, w którym każdy z naszych chłopaków zdążył się zanurzyć, albo genialnym wysoko zawieszonym skinny przebiegającym przez powalone drzewo (tak!) zapamiętacie na długo. Jest nawet hardy podjazd w trakcie! Choć nie wiadomo po co 🙂 Przejechałam Jastrzębia dwa razy i jarałam się na maksa – na tyle, że zostawiłam tam niechcący QOMa. Zachęcam do objazdu i poprawienia tego głupiutkiego wyniku!
    Zobaczcie wideo Maćka z Koła Południa z przejazdem Jastrzębia!
  • T-Rys (T-Ryś) i Velbloud (Wielbłąd) – trasy ekspert – double black diamond – dwie niedługie, ale bardzo trudne nowe sekcje. Wielbłąda, mam nadzieję, pokaże Maciek Koło Południa we vlogu, bo robił tam nagrywki, T-Rysia można podejrzeć jadąc Naučną Stezką – widać konstrukcje oparte na głazach i wysoko zawieszone mostki. Ten ryś ewidentnie zaprasza do wspinania się w górę! Widziałam, że na dziko można się do nich dostać podchodząc po prostu z Naučnej. W czasie naszego pobytu chyba był zamknięty – nie jechaliśmy. Znajdziecie je zaznaczone na tej mapce.
Wjazd na Ścieżkę Dydaktyczną
Ścieżka Dydatkyczna – mostek i objazd dołem
Ścieżka Dydaktyczna – mostek
Fragment Jastrzębia – objazd sekcji z prawej
Przejazd przez powalone drzewo – genialne!
I widok z góry tego miejsca

Czy warto?

Nie tylko warto – Rychleby po prostu TRZEBA! To legendarna, stara miejscówka, ale wcale nie tracąca blasku i nie trącąca myszką. Jest nowoczesna, duża i wciąż rozwijana, a przy tym wspaniale zachowuje swój przyjazny i niekomercyjny klimat.

Bardzo czytelne instrukcje (Jastrząb)
Poczciwa Velryba

W weekendy będzie tu tłoczno, zwłaszcza że miejsce znajduje się tak blisko polskiej granicy i łatwo dostaniecie się tam zarówno z Wrocławia (mniej niż 2 godz.), jak i z Krakowa (niecałe 3 godz. jazdy). Ale mimo to atmosfera tutaj panująca jest superprzyjazna – kampery, namioty, hamaki, masa rodzin z dzieciakami piknikująca między parkingiem na rowery, a pumptrackiem i skill parkiem. Czesi mają takie luźniejsze podejście do spędzania wolnego czasu, od razu udziela się atmosfera festynu i dobrej zabawy 🙂 (Polecam to sprawdzić zwłaszcza na festiwalu Colours of Ostrava!) Ceny są przystępne, zarówno noclegów, jak i jedzenia, a przede wszystkim pewnie czeskiego piwa. Podobno koniecznie trzeba też zanocować na tym miejscowym kempingu przy bazie ścieżek, to jeszcze przede mną!

Przekonajcie się zatem sami, jakie może być czeskie enduro: bez napinki, ale i bez głaskania po główce, pełne dobrej zabawy! Wpadajacie na Rychleby obejrzeć ścieżkową legendę na żywo.

Ekipa dziękuje za uwagę!

3 myśli na “Rychlebskie Ścieżki 2021 – legenda i nowości”

  1. Nasze trzy grosze. Tajemný to całkiem fajna ścieżka, nam się akurat podoba, właśnie ze względu na swoją odmienność. Podobnie jak Wales, wymaga czegoś więcej (ok, Wales duuużo więcej 😉). Oczywiście, nie każdemu musi pasować. Wszystkie Rychlebské stezky są godne sprawdzenia. W relacji brakuje nam też wzmianki o północnej części. Trail podél Černého potoka jest kapitalny na wycieczkę, gdy już braknie pary na kolejny podjazd Dr Wiessnera. Kolejna sprawa to pumptrack w bazie. Dzieciaki w wieku 5,10,15 do 50+ próbują latać stoliki, pompują na tracku, itp, od 8 rano do zmroku. Warto się przyłączyć i poćwiczyć. Poza centrum ścieżek jest też parę ciekawych miejsc do odkrycia. Byliśmy już cztery razy w Rychlebach i ciągle chcemy wracać, także ze względu na niepowtarzalny klimat miejscówki.
    BTW – mijaliśmy się tego dnia na podjeździe w stronę Superflow. 😀 Pozdrawiamy! A&A

    1. No cóż, dzieci to jest absolutnie nie mój klimat, więc o nich nic nie napiszę 😀 Na północne zabrakło czasu, tak jak pisałam w poście – urlopu rozciągnąć się nie da, a dodatkowo miałam problemy ze zdrowiem na tym wyjeździe, które mocno ograniczały moją eksplorację. Skillpark i pumptrack super, trochę się pobawiliśmy, ale wiadomo – woleliśmy zjeżdżać. Mocno liczę na jak najszybszy powrót na Rychleby! Pozdrowienia z Krakowa 🙂
      PS. Nie polubię Tajemnego i nikt mnie nie przekona 😀

      1. Dzieci, jak dzieci. Są, tam i jeżdżą jak nakręcone, zamiast gapić się w smartfony. Dziwne jakieś. 😉 Chodziło o to, że skillpark jest wykorzystywany od brzasku do zmroku. Przez rowerzystów w każdym wieku. I nie ma obciachu, że ktoś się dopiero uczy.
        Co do Tajemnego – sugerujemy tylko, by nie zniechęcać do jego odwiedzenia. Wszystkie tamtejsze trailsy mają w sobie coś.
        Do zobaczenia na ścieżkach! 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *