Klasyk żywiecki, czyli pętla na Raczę

Nosiłam się z zamiarem opisania tej pięknej styczniowej wycieczki przez pół zimy i jak zwykle nie znalazłam czasu. I wtedy w kwietniu spadł śnieg – to musi być znak, żebym w końcu zarchiwizowała ten styczniowy trip!

Przez dwa schroniska

Pomysł wyszedł od mojej ulubionej fotografki Oli Górami Zaczarowanej, która słynie z tego, że jest rozmiłowana w Beskidzie Żywieckim. Ekipę uzupełniała Gosia Margo on the road, z którą chwilę po 5:00 rano wsiadłyśmy w autobus na krakowskim dworcu i ruszyłyśmy do Oli na Śląsk.

Pętlę rozpoczęłyśmy na parkingu w Rycerce Górnej – Roztoki, skąd zielonym szlakiem ruszyłyśmy w stronę schroniska na Przegibku. Parking znajduje się kawałek dalej za rozwidleniem szlaków zielonego i żółtego w Rycerce Górnej Kolonii. Wycieczka była dla mnie radością podwójną, bo nie tylko zapowiadał się przepiękny zimowy dzień w towarzystwie dziewczyn, ale wracałam w rejony, które odwiedziłam ostatni raz w 2014 roku w dość dramatycznych okolicznościach.

Początkowo szlak biegnie urokliwym trawersem z doskonałym widokiem na Wielką Raczę. Bądźcie czujni, by w porę opuścić szeroką stokówkę na rzecz prawidłowego przebiegu zielonego szlaku – sporo osób nie zauważa skrętu w lewo!

Schronisko na Przegibku

Zanim zameldowałyśmy się na drugie śniadanie pod schroniskiem, ruszyłyśmy odwiedzić szczyt Bendoszki Wielkiej – widokowe miejsce z charakterystycznym krzyżem, dobrze widoczne chociażby ze szlaku na Mładą Horę, którym maszerowałam w marcu 2020, tuż przed wybuchem sami wiecie czego.

Schronisko na Przegibku w styczniu 2021 funkcjonowało na znajomych zasadach pandemicznych, czyli wydając posiłki na wynos. Mimo kilkustopniowego mrozu słońce od rana nas rozpieszczało i pozwoliło uraczyć się herbatką i słodyczami na ławce przed schroniskiem.

Krzyż na Bendoszce Wielkiej
Sople na Przegibku

Dalej czekał nas nie mniej piękny fragment wycieczki – długi, ale niesamowicie widokowy odcinek między Raczą a Przegibkiem. Tego dnia ścieżka była idealnie przedeptana, ale na szerokość jednej osoby – mijanki były utrudnione. Tłumów jednak nie spotkacie prawdopodobnie na tym blisko 11-kilometrowym odcinku zimą: turyści gromadzili się głównie w okolicy schronisk i szczytów Raczy i Bendoszki.

To małe na górze po prawej – to właśnie Wielka Racza ze schroniskiem, a po lewej hala

My natomiast maszerowałyśmy dzielnie przez absolutnie magiczny las. Drzewa obsypane śniegiem, biel aż po horyzont i skrzypiący pod nogami, świeży puch. Z niebieskim niebem nad głowami składało się to wszystko razem na warun idealny! Szlak znakowany na czerwono wiedzie wzdłuż granicy polsko-słowackiej przez Kikulę, Jaworzynę i Małą Raczę. Choć jak wiecie, uwielbiam Rysiankę i Lipowską, przez które biegnie Główny Szlak Beskidzki, to Worek Raczański podoba mi się szalenie – z Rycerzową, Mładą Horą i Muńcułem. Niegdyś uchodził za dzikszą część Beskidu Żywieckiego, w obecnych czasach jednak nie odczujecie już raczej różnicy w porównaniu na przykład z popularną Halą Boraczą.

Wąska ścieżka i te drzewa!
Widok w stronę Rycerzowej

Nie mogłyśmy się doczekać także widoków na Małą Fatrę z okolicy hali pod Wielką Raczą. A także żurku w schronisku. Tego ostatniego nie polecam, w przeciwieństwie do wspaniałych widoków z hali na Wielki Rozsutec.

Schronisko na Wielkiej Raczy

Na Raczy pojawiłyśmy się nieco ponad godzinę przed zachodem słońca, by mieć czas na posiłek i przygotowanie sprzętu. Tego dnia spektakl na niebie był co najwyżej w porządku, bez fajerwerków, dla mnie jednak możliwość oglądania go ze szczytu, bez konieczności uciekania na ostatni pociąg lub autobus, to i tak wielka frajda!

Schronisko również wydawało posiłki, a tłumy okupujące budynek były wręcz szokujące. Nic dziwnego – z parkingu dojdziecie na Raczę całkiem wygodnie żółtym szlakiem, a widoki roztaczające się ze szczytu na polską i słowacką stronę są warte wysiłku.

Widoki z małej wieży
widokowej na Wielkiej Raczy
w różne strony świata.

Powrót żółtym szlakiem do Rycerki Górnej, oczywiście przy użyciu czołówek, wynagrodził niedostatki zachodu. Nad głowami rozpościerało się nam takie morze gwiazd, że narzekanie na pogodę byłoby grzechem. Zdjęć nocnych niestety nie posiadam, więc chyba musicie się wybrać tutaj sami!

Oto autorka wpisu, przypadkowy fotograf oraz zachód słońca na Raczy – fot. Górami Zaczarowana

Nie wiem, czy umiałabym wybrać jedną ulubioną pętlę po Beskidzie Żywieckim – Rysianka przez Boraczą i Redykalną? A może mniej zatłoczona Racza przez Przegibek? Rycerzowa przez Mładą Horę? A Wy którą byście wybrali?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *