Turbacz rowerem – 5 propozycji tras (plus jedna gratis)

Są takie tematy i kierunki, o które pytacie mnie najczęściej w wiadomościach prywatnych. Wjazd rowerem na Turbacz to jedno z tych stale nawracających pytań. Choć daleko mi do rekordzistów, to na Turbacz wjeżdżałam rowerem wielokrotnie w ciągu ostatniego półtorej roku i dziś zbieram tutaj przejechane przeze mnie trasy – oraz dodaję informację o jednej, która jeszcze czeka na moje odwiedziny.

Wszystkie opisane w poście trasy są szlakami rowerowymi. W Gorczańskim Parku Narodowym obowiązuje zakaz poruszania się rowerem po szlakach innych niż rowerowe. Poza parkami narodowymi czy rezerwatami nie ma zakazu jazdy rowerem po szlaku pieszym, pamiętając oczywiście o pierwszeństwie turystów bezrowerowych oraz przy dbałości o ich bezpieczeństwo. W przypadku obszarów chronionych, takich jak parki narodowe, informacji o tym, czy jazda rowerem jest dozwolona, należy szukać w regulaminie.

Fot. Fatbike Polska – na szlaku z Kowańca zimą

Wariant 1 – najłatwiejszy: Nowy Targ Kowaniec

Oczywiście „najłatwiejszy” jest pojęciem względnym – staram się być maksymalnie obiektywna biorąc pod uwagę długość trasy i trudność nawierzchni. Wciąż jednak czeka nas zdobycie kilkuset metrów przewyższenia siłą naszych mięśni. Z Kowańca szlak rowerowy prowadzi szeroką drogą dojazdową do schroniska na Turbaczu (droga służy tylko pojazdom uprawnionym!) i jest najkrótszy z proponowanych. Wjazd zajmie nam około 1,5 h.

Start przy kościele w Nowym Targu Kowańcu, znaki rowerowe czerwone. Po drodze będzie nam towarzyszył żółty szlak pieszy, który dołączy na wysokości około 900 metrów. Asfaltem przejeżdżamy pomiędzy domami aż do granicy lasu, dalej czeka nas dość stromy podjazd. Szlak ma kilka bardziej stromych fragmentów przeplatanych łatwiejszymi odcinkami. Nawierzchnia ubita, łatwa i gładka. Warto zwrócić uwagę na miejsca widokowe przed Piwusówką (1025 m npm), przed skrzyżowaniem z czarnym szlakiem w kierunku Łapsowej Polany i przy skrzyżowaniu z zielonym szlakiem pieszym z Kowańca – i poszukać wzorkiem Tatr i Babiej Góry na horyzoncie.

Długość: 9 km (653 m przewyższenia)
Czas: 1,5 h jazdy

Żeby powiększyć mapę, kliknij przycisk Show on map.

Wariant 2 – ulubiony: Rabka Zdrój (czerwony Główny Szlak Beskidzki)

Długi, ale stosunkowo spokojny podjazd z kilkoma trudniejszymi fragmentami słynnej „beskidzkiej rąbanki”, czyli kamieniami pod kołem. Wiedzie tak samo jak Główny Szlak Beskidzki i pozwala na odwiedzenie poza Turbaczem jeszcze dwóch schronisk: na Maciejowej oraz na Starych Wierchach. Przeważa łatwa nawierzchnia, a szlak jest szeroki. Dopiero za Starymi Wierchami, a potem za Obidowcem natraficie na bardziej kamieniste i skaliste fragmenty. Zwłaszcza „rynna” za Obidowcem, pełna sporych ruchomych kamieni, a w czasie deszczu zamieniająca się w strumień, może nastręczyć trudności – początkujący pewnie będą zmuszeni prowadzić rower. Na tym szlaku świetnie widać dość zaskakującą zależność, że szlak zimą jest łatwiejszy niż latem, bo śnieg zakryje nierówności terenu. Widokowo – mój ulubiony!

Szlak ten stał się dla mnie naturalnym przedłużeniem Małego Szlaku Beskidzkiego na rowerze, bo z Lubonia Wielkiego zjechałam do Rabki i pojechałam na Turbacz.

Długość: 17 km (900 m przewyższenia)
Czas: ok. 2,5-3 h jazdy

Dowód, że na Turbacz można wjechać dowolnym rowerem górskim – Kellys Viper 2013 po przejeździe MSB

Wariant wariantu: z przełęczy Knurowskiej przez Kiczorę na Turbacz

Z Turbacza ten szlak rowerowy ma dalszy ciąg – można nim legalnie przejechać przez Halę Długą, dalej na Kiczorę (piękny widok na Tatry i Lubań!), a potem w dół do Przełęczy Knurowskiej i wspiąć się na Lubań właśnie. Gdy spojrzycie na mapę, może się wydawać, że to łatwa droga na Turbacz z Przełęczy Knurowskiej, bo przecież to niedaleko! Pod względem kilometrażu to prawda, ale przemierzany od przełęczy w stronę szczytu szlak będzie Was zmuszał do pchania roweru w dużej części i lepiej jest nim zjeżdżać – uważajcie na strome odcinki, zwłaszcza po deszczu.

Długość: 9 km (572 m w górę)
Czas: ok. 1,5 h (do sprawdzenia 😉 )

Wariant 3 – północny: Koninki

Startuje przy ośrodku narciarskim i wyciągu Koninki – na miejscu duży parking (płatny). Szlak szerokimi zakosami meandruje przez las, początkowo w formie drogi leśnej, przecinając się w kilku miejscach z wyciągiem krzesełkowym na Tobołów i stokiem narciarskim oraz przebiegając tuż obok Koniki Gravity Park. Za górną stacją kolejki szlak się nieco zwęża, ale aż do skrzyżowania z Głównym Szlakiem Beskidzkim pozostaje raczej wygodny. Tak, doprowadzi Was do grzbietu między Starymi Wierchami a Obidowcem i stamtąd ruszycie już na szczyt Turbacza wariantem 2. Zjeżdżając uważajcie, by nie przegapić powrotu na szlak po prawej – stoi przy nim drewniany szlakowskaz. Tak jak w przypadku wszystkich propozycji poza najłatwiejszym wariantem 1, na szlaku czeka Was nawierzchnia zarówno w postaci szerokiej drogi leśnej, jak i typowego szlaku beskidzkiego z kamieniami i korzeniami – szlaki gorczańskie są jednak stosunkowo przyjazne w porównaniu z innymi pasmami Beskidów.

Wszystkie trzy opisane wyżej warianty nadają się do jazdy również zimą, bo zazwyczaj są mocno przedeptane i popularne. Oczywiście jazda zimą uzależniona jest od warunków śniegowych, na które mocno wpływa nie tylko opad, ale i temperatura – warunki najlepiej monitorować tuż przed samą wycieczką.

Długość: 17 km (773 m w górę)
Czas: ok. 2,5-3 h

Początkowe meandry szerokim traktem
Tutaj podjazd na grubo – w tym roku jechałam tędy
na cienkim kole

Wariant 4 – dla koneserów: Waksmund

Spacerując czy jeżdżąc po Gorcach na pewno natknęliście się na charakterystyczne kolorowe znaki „Chodźcie na Turbacz!”. To projekt 10 tras pieszo-narciarsko-rowerowych uzupełniających tradycyjne szlaki turystyczne w paśmie Gorców. Niektóre pokrywają się z popularnymi trasami, takimi jak czerwony Główny Szlak Beskidzki, inne pozwalają na odetchnięcie od tłumów i poznanie mniej obleganych gorczańskich zakamarków. Szlak z Waksmundu nosi numer 1 i nazwę „Tropem Wilczej Watahy”, będąc jednocześnie trasą zawodów uphillowych (czyli jazda w górę) Turbacz Time Trial. Pozwala na zdobycie Turbacza od mniej popularnej południowej strony i gwarantuje mniej turystów na szlaku. Prowadzi zarówno szerszymi gładkimi drogami leśnymi, jak i w górnej części korzeniastym szlakiem górskim (daleko mu jednak do wąziutkiego singla).

Długość: 11 km (620 m przewyższenia)
Czas: ok. 1,5-2 h

Mapa tutaj

W dużej części to szeroka droga leśna
Jak widać, pogodę również miałam dla koneserów!

Wariant 5 – dla fanów kolei: Klikuszowa

Nie ukrywam, że to chyba najmniej ciekawy wariant, bo stanowiący tylko pewną modyfikację względem miejsca startu, ale ma kilka zalet. Możecie skorzystać z połączenia kolejowego do Zakopanego, na razie dostępnego w okresie wakacji i ferii szkolnych, ale jak pokazał ubiegły rok, kompletnie już opanowanego przez rowerzystów, najczęściej kierujących się z Krakowa na Szlak Wokół Tatr i Velo Dunajec. Druga zaleta to piękne widoki na Podhale i Tatry z okolic Jaworzyny (943 m npm). A na koniec: jeśli jechaliście już tysiąc razy na Turbacz z Koninek, to przynajmniej zobaczycie coś nowego 😉

Wysiądźcie przed Nowym Targiem na stacji Pyzówka i drogą asfaltową dojedźcie do miejscowości Klikuszowa – znajdziecie się od razu na szlaku rowerowym Rowerem po Podhalu Ludźmierz – Obidowa. Przecinacie „zakopiankę” (droga krajowa 47) i kierujecie się asfaltem w stronę Obidowej, by po jakimś czasie odbić w lewo na podjazd. Tutaj czeka Was dość mocny wysiłek, by dotrzeć do skrzyżowania z niebieskim szlakiem pieszym na Stare Wierchy. Przy tablicy z mapą możecie odetchnąć z ulgą – aż do schroniska na Starych Wierchach szlak jest w miarę przyjemny.

Długość: 10 km na Stare Wierchy, 16 km na Turbacz (384 m/743 m przewyższenia)
Czas: ok. 1,5 h na Stare Wierchy, ok. 3 h na Turbacz

Widoki z okolic Jaworzyny
W stronę Starych Wierchów!

Wariant 6 – którego jeszcze nie odwiedziłam: Lubomierz-Rzeki

To jedyna z opisanych tras, której nie miałam okazji przejechać osobiście, bo kiedy byłam w okolicy w maju 2020, szlak był zamknięty od dłuższego czasu. Prowadzi z miejscowości Lubomierz-Rzeki przez Papieżówkę, Jaworzynę Kamienicką na Kiczorę i dalej na Turbacz. Z tego, co zdążyłam się zorientować w Internecie, wydaje się być podobny do szlaku rowerowego na Przełęcz Borek, który wówczas wybrałam, startującego w tym samym miejscu – czyli jest szeroką, płaską drogą leśną, pozwalającą na komfortowe zdobywanie wysokości. Wydaje się być świetnym wariantem na zdobycie Turbacza od wschodu i jeśli tylko będę mieć okazję, to go sprawdzę i uzupełnię wpis.

Szlak otwarto w lecie i od tamtej pory chyba jego status się nie zmienił, jednak zawsze warto uważać na komunikaty Gorczańskiego Parku Narodowego. Tutaj znajdziecie wykaz szlaków wraz z informacją o szlakach zamkniętych (na dzień 22.02. żaden szlak w Gorcach nie jest zamknięty), informacja o zakazie wjazdu na szkak znajduje się też na jego początku/końcu.

Długość: 14,5 km (672 m w górę)
Czas: ok. 2 h (według mapy – do sprawdzenia)

Zastanawiacie się, czy warto jechać na Turbacz? Te Tatry Was nie przekonują?

A który szlak na Turbacz jest Waszym ulubionym?

3 myśli na “Turbacz rowerem – 5 propozycji tras (plus jedna gratis)”

  1. Pytanie do eksperta. Muszę na miejsce dojechać autem, jaki jest proponowany plan wycieczki na Turbacz zakładając powrót na ten sam parking gdzie zostawiłem auto, ale aby nie korzystać z tej samej trasy na powrocie z której korzystaliśmy wjeżdżając na szczyt?

    1. Nie organizuję wycieczek dla publiczności, więc nie mam dla Ciebie planu, ale parę propozycji, jak możesz jechać 😉 Najprostszy wariant wydaje się z wykorzystaniem szlaku czerwonego GSB (opisany wariant 2) i fragementu szlaku w okolicy Tobołowa z przejazdem drogami asfaltowymi i leśnymi z powrotem do Rabki: https://en.mapy.cz/s/luvazubugu Po południowej stronie Turbacza masz więcej możliwości: wjeżdżając od Nowego Targu np. rowerowym z Kowańca, możesz zjechać do Ostrowska, Łopusznej lub Waksmundu trasami Tropem Wilczej Watahy, Tropem Rysia i Tropem Salamandry, a z wymienionych trzech miejscowości w łatwy sposób dotrzesz z powrotem do Nowego Targu bardzo wygodną ścieżką rowerową Velo Dunajec. Jeśli nie chcesz zjeżdżać do Velo Dunajec, to przy założeniu wyjazdu z Nowego Targu Kowańca powrót może się odbyć prawie w całości trasą Tropem Wilczej Watahy aż do Czarnotówki i tam odbijasz na trasę nr 06 (bez nazwy), która doprowadzi cię wprost do Nowego Targu. Trzecią opcją dojazdu do Nowego Targu mogłaby być wjazd na Turbacz wariantem 1, a potem odbicie na Miejskim Wierchu przy zjeździe na czarny szlak na Bukowinę Obidowską, a z niej w dół na Łapsową Polanę – przy Łapsowej biegnie szlak rowerowy, ale sama jeszcze tego wariantu nie jechałam (w całości poza Parkiem Narodowym): https://en.mapy.cz/s/cadenefuko

      Planujesz w ogóle się wybrać, czy tylko mnie sprawdasz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *